Audyt strony internetowej oznacza w praktyce pięć różnych usług sprzedawanych pod jedną nazwą, i stąd bierze się większość rozczarowań. Firma zamawia audyt, bo strona wolno się ładuje i nie zbiera zapytań. Wykonawca dostarcza rzetelną analizę widoczności w wyszukiwarce, w której o prędkości jest pół strony, a o formularzu kontaktowym nie ma nic. Obie strony są zadowolone z własnej pracy i obie mają poczucie, że druga czegoś nie dowiozła. Ten tekst rozkłada audyt na moduły, pokazuje, ile trwa każdy z nich, ile kosztuje i jak wygląda praca od środka. Na koniec dwie rzeczy, których w ofertach nie znajdziesz: czego badanie nie rozstrzygnie oraz po czym poznać raport, za który nie warto płacić.
Disclaimer rynkowy. Kwoty w tym tekście podajemy jako orientacyjne widełki rynkowe dla Polski, zebrane z publicznych cenników wykonawców i sprawdzone 25 sierpnia 2026. To nie jest cennik Devstocka. Konkretna wycena zależy od wielkości serwisu, technologii oraz zakresu, który wybierzesz.
Co kryje się pod słowem audyt
Pod jednym słowem mieszczą się zwykle cztery moduły badania: techniczny, wydajnościowy, użyteczności oraz bezpieczeństwa. Piątym jest badanie dostępności cyfrowej. Od 28 czerwca 2025 wymagania dostępności obejmują część produktów i usług oferowanych przez przedsiębiorców. Każdy z nich odpowiada na inne pytanie, każdy wymaga innych narzędzi i innych kompetencji, a żaden nie zastępuje pozostałych.
| Moduł | Co sprawdza | Ile trwa | Kiedy ma sens osobno |
|---|---|---|---|
| Techniczny | Kod, konfigurację serwera, błędy 404 i 500, przekierowania, poprawność znaczników, aktualność składników | 2-5 dni roboczych | Po przejęciu serwisu po innym wykonawcy albo gdy nikt nie wie, co strona ma pod maską |
| Wydajnościowy | Czas ładowania, dane z przeglądarek użytkowników, wagę grafik, liczbę zapytań, pracę bazy danych | 1-3 dni robocze | Gdy problem jest zgłaszany przez klientów albo widać go w danych o porzuceniach |
| Użyteczności | Ścieżki do kontaktu i zakupu, czytelność na telefonie, formularze, miejsca porzuceń | 3-10 dni roboczych | Gdy ruch jest, a zapytań nie ma – najczęstszy powód osobnego zlecenia |
| Bezpieczeństwa | Uprawnienia, aktualizacje, kopie zapasowe, podatności znane publicznie, wycieki danych dostępowych | 2-5 dni roboczych | Przed sprzedażą firmy, przy wymogach klienta korporacyjnego albo po incydencie |
| Dostępności | Zgodność z wymaganiami WCAG: kontrast, obsługa klawiaturą, opisy alternatywne, struktura nagłówków | 3-7 dni roboczych | Gdy firma podlega ustawie o dostępności produktów i usług |
Techniczny: co strona ma pod maską
Moduł techniczny odpowiada na pytanie, czy serwis w ogóle działa tak, jak sądzisz. Wykonawca przechodzi całą stronę robotem, zbiera adresy zwracające błąd, łańcuchy przekierowań, duplikaty, brakujące znaczniki oraz składniki, które od dawna nie dostały aktualizacji. Ten moduł jest zwykle najtańszy i najbardziej mechaniczny. Bywa też najczęściej pomijany przy stronach, do których od trzech lat nikt nie zaglądał głębiej niż do panelu treści.
Wydajnościowy: ile realnie czeka użytkownik
Badanie wydajności rozdziela dwie rzeczy, które łatwo pomylić: pomiar laboratoryjny z narzędzia oraz dane zebrane z przeglądarek prawdziwych użytkowników. Pierwszy powie ci, co poprawić, drugi – czy to w ogóle boli. Google publikuje zestaw trzech wskaźników opisujących szybkość ładowania, responsywność oraz stabilność układu strony (Core Web Vitals, dokumentacja sprawdzona 25 sierpnia 2026). To one są dziś wspólnym językiem między firmą a wykonawcą. Jak je czytać i co kosztuje ich poprawa, rozkładamy w tekście o optymalizacji Core Web Vitals.
Użyteczności: dlaczego ruch nie zamienia się w zapytania
Moduł użyteczności zajmuje się drogą, którą użytkownik pokonuje od wejścia do kontaktu. Sprawdza, czy numer telefonu widać bez przewijania i czy formularz da się wypełnić kciukiem na telefonie. Szuka też miejsc, w których ludzie odpadają, i czyta komunikaty o błędach. To najbardziej pracochłonny z pięciu modułów, bo część pracy jest ręczna, a wnioski wymagają zestawienia danych z nagraniami zachowań. Podstawy dobrego układu i projektowania ścieżek zebraliśmy w tekście o UX i UI w praktyce.
Bezpieczeństwa: kto może wejść i czego dosięgnie
Moduł bezpieczeństwa sprawdza, kto ma dostęp do panelu i serwera oraz czy składniki serwisu mają znane publicznie podatności. Weryfikuje też, czy dane logowania nie wyciekły i czy kopie zapasowe istnieją naprawdę, a nie tylko w umowie. Punktem odniesienia jest lista najbardziej krytycznych kategorii ryzyka bezpieczeństwa aplikacji webowych publikowana przez OWASP (sprawdzona 25 sierpnia 2026). Pełny zakres testów, wraz z różnicą między przeglądem a testem penetracyjnym, opisujemy w tekście o bezpieczeństwie aplikacji webowych.
Dostępności: moduł powiązany z wymaganiami prawnymi
Badanie dostępności sprawdza zgodność serwisu z wymaganiami WCAG na poziomie AA. Dla części firm znaczenie biznesowe tego modułu uzupełnia obowiązek prawny dotyczący dostępności oferowanych produktów lub usług. Zakres wymagań, listę firm objętych przepisami oraz przebieg takiego badania rozkładamy w tekście o wymaganiach WCAG 2.1 AA dla strony i sklepu firmy.
Osobną, szóstą kategorią jest badanie widoczności w wyszukiwarce. Bywa dorzucane do audytu strony jako kolejny moduł, ale ma własne narzędzia, własny cennik i własny rytm powtarzania. Dlatego traktujemy je osobno, a jego zakres i koszt rozkładamy w przewodniku o audycie SEO firmy.
Jak przebiega audyt strony internetowej
Audyt przebiega w pięciu etapach i dla typowej strony firmowej zamyka się w 5-10 dniach roboczych. Poniżej to, co dzieje się w każdym z nich oraz ile z tego czasu przypada na twoją firmę.
Pięć etapów od zlecenia do wniosków
Etap 1: zebranie dostępów i celu. Godzinna rozmowa oraz przekazanie dostępów: panel treści, serwer, statystyki, ewentualnie repozytorium kodu. Największe opóźnienia biorą się właśnie tutaj, zwłaszcza gdy hasła ma poprzedni wykonawca, z którym firma rozstała się bez przekazania. Warto ustalić na tej rozmowie jedno zdanie: co ma się zmienić po wdrożeniu wniosków.
Etap 2: część automatyczna. Robot przechodzi serwis, narzędzia zbierają pomiary wydajności i listę składników z wersjami. Trwa to kilka godzin i jest tanie. Wynikiem jest surowy zbiór danych, często kilka tysięcy wierszy, który sam w sobie nie jest jeszcze audytem.
Etap 3: część ręczna. Człowiek przechodzi kluczowe ścieżki, sprawdza formularze, weryfikuje znaleziska z etapu drugiego i odrzuca fałszywe alarmy. To tu powstaje różnica między raportem z narzędzia a audytem, i to ten etap pochłania najwięcej czasu.
Etap 4: priorytetyzacja. Znaleziska dostają wagę biznesową oraz szacunek pracochłonności. Bez tych dwóch liczb lista jest tylko spisem, a nie planem.
Etap 5: prezentacja i przekazanie. Godzinne spotkanie, na którym wykonawca tłumaczy wnioski i odpowiada na pytania, oraz przekazanie raportu razem z listą zadań. Jeśli oferta nie zawiera tego etapu, dopytaj, dlaczego – czytanie takiego dokumentu bez tłumacza kosztuje firmę więcej czasu, niż oszczędza wykonawcy.
Ile czasu zajmie to Twojemu zespołowi
Z tych pięciu etapów tylko pierwszy i ostatni wymagają czasu po stronie firmy, łącznie zwykle 3-4 godziny. Reszta dzieje się bez was i to jest dobra wiadomość dla zespołów, które słusznie boją się kolejnego projektu zjadającego tygodnie spotkań. Zła wiadomość dotyczy pierwszego etapu: jeśli dostępy zbierają się dwa tygodnie, cały harmonogram przesuwa się o te dwa tygodnie, a wykonawca zwykle nie ma jak tego nadrobić.
Warto też zapytać, kto konkretnie wykona badanie. Przy mniejszych serwisach jest to jedna osoba obsługująca wszystkie moduły, przy większych – kilka osób o różnych specjalnościach, bo dostępność, bezpieczeństwo i użyteczność to trzy różne zawody. Odpowiedź “nasz zespół” bez konkretów zwykle oznacza, że narzędzia zrobią więcej niż ludzie.
Ile kosztuje audyt strony internetowej
Audyt strony firmowej kosztuje na polskim rynku od 450 do 15 000 zł netto, zależnie od liczby modułów i wielkości serwisu. Dolna granica to pobieżne badanie techniczne jednym narzędziem, górna – pogłębione badanie użyteczności z testami na użytkownikach.
Jak czytać te widełki. To złożenie publicznych cenników polskich wykonawców, sprawdzonych 25 sierpnia 2026, a nie cennik Devstocka. Ta sama kwota kupuje różne rzeczy u różnych dostawców, dlatego widełek nie czyta się w oderwaniu od zakresu i formy wyniku.
Trzy poziomy, które realnie występują w ofertach:
| Poziom badania | Widełki netto | Czas |
|---|---|---|
| Przegląd wstępny | 450-1 400 zł | 2-5 dni roboczych |
| Audyt pełny | 2 500-8 000 zł | 5-10 dni roboczych, przy sklepie 1-3 tygodnie |
| Pogłębione badanie użyteczności | 5 000-15 000 zł | 2-6 tygodni |
Osobno wyceniane bywa badanie poprawności pomiaru, czyli sprawdzenie, czy dane w statystykach i kampaniach są prawdziwe. Stawka to około 990 zł netto przy czasie 3-5 dni roboczych (cennik wykonawcy sprawdzony 25 sierpnia 2026). To dobry pierwszy krok, jeśli podejrzewasz, że problem leży w danych, a nie w stronie.
Do rachunku warto doliczyć jeszcze jedno: wdrożenie wniosków. Audyt kończy się listą, nie poprawkami, a pracochłonność wdrożenia bywa wielokrotnością ceny samego badania. Roczny koszt utrzymania serwisu wraz z pracą ludzi rozkładamy w osobnym tekście o koszcie utrzymania strony internetowej.
Devstock · Software house
Strona ładuje się wolno i nie zbiera zapytań?
Badamy stronę modułami, nie hurtem: technika, wydajność, użyteczność, bezpieczeństwo, dostępność. Dostajesz listę z priorytetem i szacunkiem pracochłonności, a nie zrzut z narzędzia. Poprawki wdrażamy albo przekazujemy Twojemu zespołowi.
Zamów audyt →Jeśli chcesz poznać zakres i koszt badania dla swojego serwisu, zostaw brief przez formularz wyceny – wracamy z propozycją modułów i terminem.
Czego audyt nie rozstrzygnie
Audyt powie ci, co jest zepsute, ale nie odpowie na pytanie, czy to naprawiać. To druga decyzja, podejmowana na innych danych, i warto wiedzieć o tym przed zamówieniem badania, żeby nie oczekiwać od raportu czegoś, czego z definicji nie zawiera.
Trzy pytania zostają po stronie firmy. Pierwsze brzmi: czy poprawiać obecny serwis, czy zbudować nowy. Lista dwustu usterek na stronie sprzed pięciu lat wygląda groźnie, ale nie mówi, co jest tańsze. Odpowiedź zależy od stanu kodu, planów firmy na najbliższe dwa lata oraz kosztu obecnego utrzymania. Wrócimy do tej decyzji w osobnym tekście, bo wymaga własnego kompletu kryteriów.
Drugie pytanie dotyczy kolejności. Audyt układa usterki od najgroźniejszej, ale nie wie, że za sześć tygodni startuje kampania. A wtedy liczy się wyłącznie szybkość jednej strony docelowej. Kontekst biznesowy musi dołożyć firma.
Trzecie pytanie to skutek. Żaden rzetelny wykonawca nie obieca ci konkretnego wzrostu sprzedaży, bo między poprawką a wynikiem stoi rynek, oferta i konkurencja. Obietnica liczby na tym etapie jest sygnałem ostrzegawczym, nie zaletą oferty.
Po czym poznać raport bez wartości
Raport bez wartości poznaje się po tym, że nie da się z niego zbudować listy zadań na jutro rano. Cztery cechy powtarzają się w takich dokumentach na tyle często, że warto sprawdzić je od razu po otrzymaniu pliku.
Znalezisko bez miejsca. W raporcie stoi “brak opisów alternatywnych przy grafikach” i nic więcej. Nie ma listy adresów, nie ma liczby przypadków, nie ma przykładu. Osoba, która ma to poprawić, musi zrobić badanie jeszcze raz, tyle że sama.
Rekomendacja bez pracochłonności. Zalecenie “zoptymalizować bazę danych” stoi obok zalecenia “zmienić tekst na przycisku”, z tą samą wagą. Jedno to dwa dni pracy programisty, drugie dwie minuty. Bez szacunku godzin nie da się ułożyć kolejności ani zaplanować budżetu.
Wynik narzędzia jako cel sam w sobie. Sto punktów w popularnym mierniku wydajności bywa wygodnym celem dla wykonawcy. Daje się go osiągnąć bez zmiany czegokolwiek istotnego dla użytkownika. Liczy się to, ile realnie czeka człowiek z telefonem w słabym zasięgu. Pomiar laboratoryjny potrafi takie warunki zasymulować, ale nie pokaże pełnego obrazu tego, co spotyka użytkowników. Służą do tego dane zbierane z przeglądarek prawdziwych użytkowników (dokumentacja PageSpeed Insights, sprawdzona 25 sierpnia 2026).
Lista wszystkiego. Dwieście osiemdziesiąt pozycji, każda opisana jako wymagająca uwagi. To najczęściej znak, że nikt nie odrzucił fałszywych alarmów z etapu automatycznego. Sensowny raport ma kilkanaście pozycji krytycznych i resztę w załączniku.
Jest jeszcze cecha piąta, trudniejsza do sprawdzenia z marszu: raport, który opisuje wyłącznie stronę, a nie dotyka tego, co się na niej dzieje. Jeżeli w dokumencie nie ma ani słowa o tym, ilu ludzi wchodzi na serwis, skąd i gdzie odpada, badanie było robione bez patrzenia w statystyki.
FAQ – najczęstsze pytania o audyt strony
Czy darmowy audyt strony online coś daje?
Daje wstępny sygnał i nic ponadto. Narzędzie sprawdza część serwisu automatycznie, według własnej wagi metryk, i nie widzi kontekstu biznesowego. Ma sens jako pierwszy test przed rozmową z wykonawcą, natomiast decyzji budżetowych na nim nie opieraj. Taki wynik bywa po prostu narzędziem sprzedaży usługi.
Jak często powtarzać audyt strony internetowej?
Raz na 12-18 miesięcy przy stabilnym serwisie firmowym. Dodatkowo przy każdej większej zmianie: przebudowie, migracji na inny serwer, wymianie szablonu albo dołożeniu integracji. Sklepy warto badać co 6-12 miesięcy, bo mają więcej ruchomych części, a każda aktualizacja wtyczki potrafi coś zepsuć w procesie zamówienia.
Czy potrzebuję audytu, skoro dopiero zamawiam nową stronę?
Przy nowej stronie audyt zamawia się na końcu, jako odbiór techniczny przed uruchomieniem, a nie na początku. Sprawdza wtedy, czy wykonawca dowiózł to, co obiecał: wydajność, poprawność znaczników, dostępność, zabezpieczenia i pomiar. Koszt takiego odbioru mieści się zwykle w dolnych widełkach, a bywa jedyną okazją, żeby zgłosić uwagi przed zapłatą ostatniej raty.
Czy audyt obejmuje poprawki?
Domyślnie nie. Audyt kończy się raportem i listą zadań, natomiast wdrożenie jest osobną pozycją. Wycenia się je po znaleziskach, bo dopiero wtedy wiadomo, ile pracy jest do wykonania. Część wykonawców oferuje pakiet z wdrożeniem pierwszych kilkunastu poprawek. To zwykle najlepszy wariant dla firmy bez własnego zespołu technicznego.
Kto powinien być po stronie firmy przy audycie?
Jedna osoba decyzyjna oraz jedna, która ma dostępy. W mniejszych firmach to ta sama osoba, w większych – właściciel strony po stronie marketingu plus ktoś z działu technicznego albo dotychczasowy wykonawca. Brak drugiej z nich jest najczęstszą przyczyną tego, że badanie stoi tydzień na etapie zbierania haseł.
Podsumowanie
Audyt strony internetowej to nie jedna usługa, tylko pięć modułów badania: techniczny, wydajnościowy, użyteczności, bezpieczeństwa i dostępności. Zanim porównasz dwie oferty, sprawdź, o których z nich mówi każda z nich, bo różnica w cenie zwykle wynika z zakresu, a nie ze stawki. Rynkowo mieści się to w 450-1 400 zł za przegląd wstępny, 2 500-8 000 zł za badanie pełne i 5 000-15 000 zł za pogłębione badanie użyteczności. Dobry raport daje się przełożyć na listę zadań z miejscem, priorytetem i szacunkiem godzin, a decyzję o tym, czy naprawiać, czy budować od nowa, i tak podejmuje firma. Jeśli chcesz wiedzieć, które moduły mają sens akurat u ciebie, zostaw brief przez formularz wyceny – odpowiadamy propozycją zakresu i terminem realizacji.







